Święto Muzyki, czyli Fete de la Musique po raz pierwszy miało miejsce w Paryżu w 1982 i od tego czasu rozprzestrzeniło się po świecie, tak że każdego roku, 21 czerwca muzycy wychodzą na ulice, grają w klubach, kawiarniach i na placach: w dzień rozpoczęcia lata ulicami ponad trzystu miast na pięciu kontynentach niesie się muzyka.

Parę tygodni temu widziałem film pt. „Imagine”. Opowiada on historię pewnego nauczyciela, który przychodzi do domu dla niewidomych. On również nie widzi, ale nie posługuje się laską, funkcjonuje jak normalny człowiek. Uczy więc innych, jak być wrażliwym na każdy, najmniejszy dźwięk i za pomocą ich pełnej palety budować otoczenie w wyobraźni. Uczy, jak być wrażliwym na muzykę: nie taką słyszaną w radiu czy na koncercie, ale muzykę świata. Czasem jest to również cisza.

Muzyka jest wszędzie. Kiedy piszę, często mówię do siebie, by usłyszeć, jak brzmią słowa i odpowiednio je ułożyć. Gram też na pianinie i na gitarze. Zwykle, kiedy chcę coś przemyśleć, zaczynam grać. Raz nie przyjdzie mi nic do głowy. Innym razem wyjdzie z tego piosenka. Muzyka to  chyba najlepszy sposób wyrażania uczuć.

Święto Muzyki jest Świętem Uczuć.

Toruń. Jest wieczór, na Błoniach Nadwiślańskich grają Strachy na Lachy. Kołyszę się w rytm muzyki. Z nieba leje się deszcz. Pamiętam, jak kilka tygodni wcześniej byłem w Rybakach. W ulewie grał zespół TGD, a my tańczyliśmy z parasolkami. Nagle wysiadł im prąd, ale chór nie przestał śpiewać. Podeszli bliżej widzów, a my podeszliśmy bliżej sceny i śpiewaliśmy razem, a capella, chwaląc Boga poprzez muzykę.

Na Błoniach Nadwiślańskich zaczyna się szaleństwo. Piosenki porywają tłum, śpiewamy, zaczynamy skakać i tańczyć, nasz twarze to znikają w mroku nocy, to na nowo ukazują się w świetle reflektorów. „Jedna taka szansa na sto”, śpiewa Grabaż, a my wirujemy, wirujemy, wirujemy pomiędzy dźwiękiem a ciszą, między światłem a mrokiem…

Wracamy. Alicja krzyczy mi do ucha.

– Nikt, nikt tak nie potrafi śpiewać o miłości, jak on!

Pada deszcz. Tej nocy fajerwerki są dla nas jak gwiazdy na niebie.

 

strachy na lachy